Sklepy internetowe i e-commerce
Tworzę sklepy i funkcje e-commerce powiązane z rzeczywistymi procesami, danymi oraz rozwojem biznesu.
BACKEND PHP · E-COMMERCE · AUTOMATYZACJA
Sklepy internetowe, systemy wewnętrzne, różne aplikacje, automatyzacja oraz rozwiązania technologiczne zwiększające efektywność.
01 Usługi
Tworzę sklepy i funkcje e-commerce powiązane z rzeczywistymi procesami, danymi oraz rozwojem biznesu.
Tworzę aplikacje i systemy, które upraszczają codzienną pracę, wspierają rozwój i odpowiadają na realne potrzeby firmy.
Cyfryzuję powtarzalne procesy, integruję usługi i przyspieszam pracę tam, gdzie dziś panuje niepotrzebny chaos.
02 Dla kogo
Najlepiej działa wtedy, gdy mamy wspólny cel, przestrzeń na zrozumienie szerszego kontekstu i chęć zbudowania rozwiązania, które zachowa sens na lata.
02 Jak wygląda współpraca
JAK PRACUJĘ
Najpierw poznaję sposób działania projektu. Potem projektuję rozwiązanie gotowe na dalszy rozwój.
03 Wybrane systemy
Każdy projekt zaczyna się od innej potrzeby. Celem jest zawsze przejrzyste i niezawodne rozwiązanie, które sprawdza się w codziennej pracy.
ALL‑IN‑ONE
Strona i sklep internetowy, rezerwacje, CRM, fakturowanie, zarządzanie projektami, marketing oraz automatyzacja w jednym zintegrowanym systemie.
AMIATEX
Innowacyjna platforma obsługująca wiele walut, języków, domen i sklepów — wszystko zarządzane z jednego centralnego panelu.
LEETgg.com
Platforma analityczna dla bieżących i historycznych danych z meczów FIFA, NHL i NBA oraz CS2 — od formy zawodników i uczciwych kursów po eksport danych dla AI.
05 Stack
APPLICATION
DATA
FRONTEND
QUALITY
DELIVERY
WORKFLOW
06 Referencje & historie
Ta sama ciekawość poprowadziła mnie od pierwszych stron i serwerów gier do platform e-commerce, API i automatyzacji.
Cenię dogłębne poznanie projektu i długofalową współpracę — bardziej wspólny wirtualny maraton niż szybkie przeskakiwanie między zleceniami.
Wspólnie z grafikiem stworzyliśmy projekt internetowy odwiedzany przez 5 000 osób dziennie. Było to moje pierwsze doświadczenie w docieraniu z własnym projektem do szerokiego grona odbiorców.
Testowanie bezpieczeństwa aplikacji internetowych i odpowiedzialne zgłaszanie wykrytych luk ich operatorom — w tym wczesne zgłoszenie podatności XSS w poczcie Seznam.cz. Znalazłem i zgłosiłem również luki w systemie zarządzania treścią veweb.cz używanym przez dziesiątki stron, przeprowadziłem audyt systemu nRS dla dreamstudio.cz oraz sprawdziłem bezpieczeństwo serwisów vsadte-se.cz, Grunex.com i eSuba.eu. W serwisie Undzwei.eu zgłosiłem kilka poważnych luk. Pracowałem także nad eG‑Sports.eu i innymi serwisami dla społeczności graczy.
W Undzwei.eu organizowałem dziesiątki turniejów i administrowałem ligą Counter-Strike 1.6. W 2011 roku stworzyłem także innowacyjną wtyczkę do serwerów przeznaczoną do rywalizacji w Counter-Strike 1.6, na której rozegrano dziesiątki tysięcy meczów.
Trzy tygodnie praktyki zawodowej i dwa miesiące pracy dorywczej w browarze Radegast należącym do Plzeňský Prazdroj. Cieszę się, że mogłem poznać tę pracę także od drugiej strony — całe szczęście!
Cztery tygodnie praktyki zawodowej w Veolia Transport, gdzie pomagałem automatyzować tworzenie taryf przewozowych.
Własny projekt, który połączył portale gamingowe i uporządkował rozpatrywanie oszustw, protestów oraz banów w czeskim i słowackim esporcie.
Wykrycie podatności SQL injection na stronie szkoły średniej o profilu informatycznym.
Współtworzyłem studio internetowe, w którym początkowo budowaliśmy proste strony firmowe, szablony i różne skrypty. Później skupiłem się na sklepach internetowych, a współpracujący ze mną grafik obrał własną drogę.
Własny sklep na platformie PrestaShop — od tworzenia niestandardowych funkcji i marketingu, przez kontakt z dostawcami, po realizację zamówień.
Kolejny własny sklep na platformie PrestaShop — od tworzenia niestandardowych funkcji i marketingu, przez kontakt z dostawcami, po realizację zamówień.
Założyłem drużynę esportową / klan, w której w pewnym okresie prowadziłem ponad 40 graczy. Jednocześnie przejąłem i zarządzałem grupą H1Z1 na Facebooku liczącą 6 000 osób.
Współzałożyciel. Własna platforma multistore, rozwijana przez kilka lat, umożliwiająca zarządzanie wieloma sklepami, domenami, wersjami językowymi i walutami z jednego centralnego panelu.
Pod koniec 2025 roku musiałem zakończyć projekt.
Tworzenie wtyczek do serwerów gier przeznaczonych do rywalizacji w CS:GO na czeskich i słowackich portalach gamingowych.
Rok pracy programistycznej dla SPORTISIMO, firmy osiągającej miliardowe obroty i zatrudniającej dziesiątki programistów. W porównaniu z własnymi projektami była to cenna zmiana i okazja, by poznać zaplecze technologiczne dużego sklepu internetowego. Pracowałem w zespole rozwijającym wewnętrzny system dla pracowników sklepów. Rozwiązanie działające na kolektorach PDA obsługiwało ruchy magazynowe od przyjęcia towaru, przez magazyn podręczny, po salę sprzedaży.
Platforma analityczna dla rozgrywek esportowych. Przetwarza bieżące i historyczne dane z FIFA, NHL, NBA i CS2, oferując bezpośrednie porównania, analizę formy graczy, schematy zdobywania bramek, uczciwe kursy, radar okazji oraz eksport danych dla AI.
Rozwój systemu, który w jednym miejscu łączy stronę i sklep internetowy, rezerwacje, CRM, fakturowanie, zarządzanie projektami, marketing oraz automatyzację.
Tworzę systemy, które rozwiązują realne problemy i przetrwają znacznie dłużej niż pierwsze wydanie.
POZA IDEALNYM SCENARIUSZEM Szczerze
Niektórych lekcji nie wyniosłem z książek ani udanych projektów. Przyniosły je niezapłacone zlecenia, przecenienie własnych możliwości i chwile, gdy miałem rację, lecz nie potrafiłem jej właściwie przedstawić. Oto doświadczenia, które zapamiętałem.
Kończysz zlecenie, a klient znika. Innym razem pracujesz przez kilka miesięcy i pewnego dnia urywa się także kontakt.
Zaczynałem od zleceń internetowych. Jak to czasem bywa: bez umowy i bez zaliczki. Robisz dokładnie to, czego chciał klient, oddajesz gotową pracę — a klient znika. Bez zapłaty, bez wyjaśnienia, po prostu przepada.
Podobnie przez kilka miesięcy tworzyłem rozwiązanie dla zespołu, z którym łączyła mnie tylko ustna umowa. Czułem, że stopniowo wycofują się z projektu, aż w końcu zupełnie przestali odpowiadać.
Zaufanie to świetny początek, ale nie zastąpi umowy. Zakres, cena, zaliczka, kamienie milowe i warunki zakończenia muszą być jasne, zanim powstanie pierwsza linia kodu.
Wyceniasz zlecenie. Później pojawia się kolejna zmiana, następny pomysł i jeszcze jeden drobiazg — oczywiście najlepiej bezpłatnie.
Wyceniasz projekt według ustalonego zakresu. Potem klient wraca z kolejną zmianą, następnym pomysłem i jeszcze jednym drobiazgiem. Uczysz się, chcesz dobrze wykonać pracę i z dobrej woli próbujesz pomóc. Jednak jedna przysługa łatwo staje się oczekiwaniem, a projekt zamienia się w niekończącą karuzelę.
Długo uważałem, że elastyczność oznacza mówienie „tak”. W rzeczywistości zacierałem w ten sposób granice projektu, umniejszałem wartość własnego czasu i ostatecznie szkodziłem także relacji z klientem.
Zakres pracy musi być konkretny. Zmiana nie jest problemem, lecz wymaga nowej wyceny, ceny i terminu. Uczciwe „to już dodatkowa praca” jest zdrowsze niż zmęczone „tak”.
W pierwszej pracy na pełny etat dałem z siebie wszystko. W ciągu miesiąca odszedł jednak człowiek, bez którego zgody być może w ogóle nie trafiłbym do firmy.
Objąłem pierwsze pełnoetatowe stanowisko programisty i moja pracoholiczna natura ruszyła pełną parą. Programista z dyplomem, zatrudniony w firmie od około roku, został zwolniony w pierwszym miesiącu mojej pracy. Firma zauważyła, że działam znacznie szybciej, a ówczesny sposób pracy raczej mnie ogranicza.
Nie traktowałem tego jak zwycięstwa. Czułem się bardzo nieswojo, bo ktoś, bez kogo zgody być może w ogóle nie dostałbym tej pracy, stracił ją krótko po moim przyjściu. To nie była moja decyzja, ale po raz pierwszy wyraźnie zobaczyłem, że wyniki i zmiany wpływają na konkretnych ludzi.
Wyniki to nie tylko liczba ukończonych zadań. Liczą się również pokora, szacunek do ludzi wokół i świadomość, że za każdą zmianą organizacyjną stoi czyjaś prawdziwa historia.
Dostawca nie dotrzymał uzgodnionych warunków. Towar zalegał w magazynie, a po jego zwrocie zostałem bez towaru i bez pieniędzy.
Ustalasz warunki z dostawcą, zamawiasz towar i zakładasz, że umowa zostanie dotrzymana. Tak się jednak nie dzieje i zostajesz z magazynem pełnym produktów, które się nie sprzedają. Po ich zwrocie okazuje się, że nie masz już ani towaru, ani pieniędzy.
Sama technologia nie ochroni Cię przed nierzetelnym partnerem biznesowym. Dla mnie była to kosztowna lekcja, że sklep internetowy to nie tylko kod i marketing. To także przepływy pieniężne, magazyn, umowy i ryzyko, które ktoś musi ponieść.
Ustalenia z dostawcami zapisuję, rozkładam ryzyko i zaczynam od mniejszych wolumenów. Ufaj, ale regularnie sprawdzaj.
Dołączyłem do marketingu, zacząłem ulepszać stronę i przeoczyłem fakt, że firma ma już własnego dostawcę IT. Doszło do ostrego konfliktu.
Zacząłem pracować w marketingu pewnej firmy, a ponieważ potrafię tworzyć strony, naturalnie zabrałem się także za poprawianie jej serwisu. Firma miała jednak własnego dostawcę IT, a ja wkroczyłem na obszar bez jasno ustalonych kompetencji. Dyrektor wezwał mnie na rozmowę i współpraca szybko przerodziła się w konflikt.
Na moim prywatnym komputerze zainstalowano narzędzie do zdalnego nadzoru.
Zanim coś zmienię, muszę znać zakres odpowiedzialności, właściciela systemu i proces zatwierdzania. Oddzielam też dostęp służbowy od prywatnych urządzeń i komunikacji.
Podobał mi się zarówno projekt, jak i ludzie wokół niego. Nie znałem jednak wystarczająco dobrze ich sposobu działania ani własnych możliwości w pracy zespołowej.
Podjąłem współpracę ze sklepem internetowym, który naprawdę mi się podobał. Nie znałem jeszcze dobrze jego działania, brakowało mi doświadczenia w większym zespole i nie doceniłem, jak wiele kontekstu, komunikacji i odpowiedzialności będzie wymagać ta współpraca.
Zamiast w porę powiedzieć, że obowiązków jest za dużo, próbowałem podołać wszystkiemu. Przeciążyłem się tak bardzo, że współpraca szybko się zakończyła. Nie zabrakło mi umiejętności technicznych — źle oceniłem własne możliwości i zbyt późno o tym powiedziałem.
Przed rozpoczęciem pracy muszę poznać zespół, oczekiwania i tempo. Gdy brakuje mi możliwości, mówię o tym, zanim problem zamieni się w ciszę i rozczarowanie.
Obiecałem koledze wspólny urlop. Właściciel chciał jednak, by jedna osoba z IT została w pracy, i dał mi wybór: praca albo dane słowo.
Obiecałem koledze, że pojadę z nim na urlop. Właściciel chciał jednak, by jeden z nas z działu IT został w pracy. Postawił mnie przed prostym wyborem: albo przyjdę w poniedziałek do pracy, albo oddam laptop i odejdę.
W poniedziałek przyniosłem laptop. Nie dlatego, że praca nie była dla mnie ważna. Chciałem dotrzymać danego słowa i być kimś, na kim można polegać. Gdybym złamał obietnicę tylko po to, by zachować stanowisko, być może uratowałbym pracę — ale straciłbym coś znacznie cenniejszego.
Dziś znacznie wcześniej wyjaśniłbym kwestie urlopu, zastępstwa i oczekiwań. Kiedy jednak daję komuś słowo, chcę go dotrzymać. Praca jest ważna, lecz pieniądze to nie wszystko.
W większej firmie przytłaczały mnie biurokracja i przestarzałe procedury. O pomysłach na zmiany mówiłem wprost — być może zbyt bezpośrednio.
Dołączyłem do większej firmy i szybko zaczęła frustrować mnie biurokracja. Przynosiłem pomysły na usprawnienia, lecz decyzje dotyczące rozwoju często podejmowali ludzie, którzy sami nie programowali już aktywnie, a niektóre praktyki wydawały mi się dawno nieaktualne. Stopniowo traciłem motywację.
Jestem bezpośredni. Kiedy coś nie ma sensu, mówię o tym, bo chcę to poprawić. Jednak mieć rację i umieć doprowadzić do zmiany to dwie różne umiejętności. Moja krytyka mogła być słuszna, lecz sposób jej przedstawienia nie pomógł osobom decyzyjnym jej przyjąć.
Zmiana potrzebuje czegoś więcej niż dobrego argumentu. Wymaga kontekstu, szacunku, sprzymierzeńców i odpowiedniego momentu. Nadal stawiam na szczerość, ale uważniej dobieram sposób przekazu.
Przyjąłem niższą stawkę godzinową niż cztery lata wcześniej. Do tego doszło rozstanie i inne osobiste sprawy. Przepis na problemy był gotowy.
Podjąłem współpracę za niższą stawkę godzinową niż ta, którą otrzymywałem cztery lata wcześniej. Lubiłem zespół i chciałem, żeby się udało. Jednocześnie pojawiły się inne osobiste sprawy. Praca, z którą zwykle bez trudu bym sobie poradził, zaczęła wydawać mi się stratą czasu.
Problemem nie była wyłącznie stawka ani tylko życie osobiste. Podjąłem współpracę w chwili, gdy moja motywacja, możliwości i warunki nie były w równowadze. Zamiast satysfakcji pojawiła się frustracja — także wobec ludzi, którzy nie ponosili winy za moją sytuację.
Nie mówię „tak” tylko dlatego, że lubię drugą stronę lub nie chcę odmówić. Stawka, energia i sytuacja życiowa muszą mieć sens, inaczej umowa nie będzie uczciwa dla żadnej ze stron.
ARCHIWUM Webtrh 2012—2013
„Bardzo duże zadowolenie, szybka komunikacja i realizacja projektu.”
„Szybka praca wysokiej jakości.”
„Szybkie rozwiązanie i solidna praca z jasnym wyjaśnieniem. Polecam!”
LET'S BUILD Kontakt
Opisz, co Cię blokuje. Odezwę się z pierwszymi pytaniami i wspólnie znajdziemy najkrótszą drogę do rozwiązania.